POMYSŁY NA KSIĄŻKOWE PREZENTY DLA MIŁOŚNIKÓW KRYMINAŁÓW/ SENSACJI/ THRILLERÓW

POMYSŁY NA KSIĄŻKOWE PREZENTY DLA MIŁOŚNIKÓW KRYMINAŁÓW/ SENSACJI/ THRILLERÓW

Przychodzę do Was z pomysłami na książkowe prezenty dla miłośnika kryminałów/ sensacji/ thrillerów. Mam nadzieję, że moje zestawienie Wam pomoże w doborze prezentu, a może znajdziecie coś dla siebie?

1. Harlan Coben
Trudno wybrać mi jedną książkę Cobena, wartą polecenia,
bo na żadnej się nie zawiodłam. Ale w szczególności polecam
serię z moim ukochanym Myronem Bolitarem. Pierwsza część to 
"Bez skrupułów", chociaż spokojnie można je czytać nie po kolei.
Jeśli chodzi o książki z poza serii to pamiętam, 
że wielkie wrażenie wywarła na mnie "Klinika śmierci" i
"W głębi lasu". 


2. "Horyzont umysłu" 
Thomas Arnold
O tej książce mówię dosyć często, ale wynika to z jednego powodu- wywarła na mnie ogromne wrażenie! Myliła mi się fikcja z rzeczywistością, autor myli i zawodzi, podrzucając czytelnikowi fałszywe tropy. Bez wątpienia będzie to świetna zabawa dla miłośników gatunku! Recenzję "Horyzontu umysłu" możecie przeczytać tutaj.

3. "Księżniczka z lodu"
Camilla Läckberg
"Księżniczka z lodu" nie jest typowym kryminałem, bo jest to również powieść obyczajowa. Pojawia się też wątek miłosny, jednak to nie on gra tutaj pierwsze skrzypce, przez co jest świetnym dopełnieniem całości. "Księżniczka z lodu" to pierwsza część sagi o Fjällbace. Niestety ja póki co skończyłam na tej części ale w planach mam przeczytać całą serię. "Księżniczkę z lodu" kupiłam komuś w tym roku na prezent, ale nie mogę zdradzić komu, bo być może ta osoba czyta właśnie tego posta:) Recenzja tutaj.

4. "Dawca" Tess Gerritsen
Długo zastanawiałam się jaką pozycję Gerritsen wybrać, bo tak jak w przypadku Cobena na żadnej się nie zawiodłam. Jednak najbardziej podobał mi się "Ogród kości" i "Dawca". Ale teraz na prezent polecam Wam "Dawcę". Autorce udało się świetnie zobrazować jak bezwzględni mogą być ludzie, gdy czegoś bardzo pragną. Zwłaszcza gdy mają pieniądze i mogą zapewnić sobie wszystko. Dodatkowo w książce poruszony jest bardzo ważny temat, dotyczący oddawania pośmiertnie narządów. Recenzja tutaj.


5. "Za zamkniętymi drzwiami" B.A. Paris
Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tej książki, jednak mi przypadła bardzo do gustu. Spodobała mi się narracja, fabuła i główna bohaterka. Chociaż zakończenie moim zdaniem mogłoby być bardziej.. emocjonujące i pełne napięcia. Mimo wszystko polecam! Tę pozycję czytała również moja mama i ciocia.. Obie były zadowolone z lektury, także polecamy :) Recenzja tutaj.


6. "Złotko" C. J. Skuse
Ta książka jest wręcz przepełniona czarnym humorem. Nie brakuje w niej morderstw i rozlewu krwi. Główna bohaterka swoją bezczelnością, charakterem i sposobem bycia kupiła mnie od pierwszej strony. Jednak "wrażliwi" czytelnicy mogą się poczuć zgorszeni czytając ją. Recenzja tutaj.


7. "Ubezwłasnogłowieni" Stuart B. MacBride
Ta książka to był dla mnie szok! Jest to mieszkanka gatunków: kryminał, sensacja, thriller i sci-fi. Pojawi się nawet wątek miłosny, który jest ledwie zauważalny. Lubię książki, w których każda zbrodnia jest dokładnie opisana. Które są pełne rozlewu krwi, brutalności i szalonych morderców. Ta pozycja właśnie do takich książek należy. Jednak ostrzegam! Jedzenie podczas czytania tej książki może okazać się nie najlepszym rozwiązaniem :) "Ubezwłasnogłowieni" to istna mieszanka wybuchowa! Recenzja tutaj.

8. "Trauma" Michael Palmer
"Trauma" to świetny thriller medyczny, ciągle trzymający w napięciu. Na dodatek w tej książce poruszony jest bardzo ważny temat jakim jest PTSD (zespół stresu pourazowego), który często występuje u weteranów wojennych. Recenzja tutaj.
9. "Obserwator" D.B. Thorne
Autor w tej książce świetnie pokazuje, jak w prosty sposób można zrobić z kogoś wariata, co jest bardzo przerażające. Książka zmusza również do refleksji, po przeczytaniu jej zaczęłam analizować, czy nie za dużo ujawniam o sobie w sieci. Żądza zemsty, stalking, bezsilność, osamotnienie, cierpienie i wszechobecny strach. A to wszystko w zaledwie 350 stronach. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, które jest bardzo, ale to bardzo zaskakujące. Recenzja tutaj.
10. "Dziewczyna bez skóry" Mads Peder Nordbo
Wielowątkowy kryminał, w którym co prawda brakuje napięcia. Jednak bestialskie morderstwa, rozlew krwi i mnogość wątków, które u każdego czytelnika wywołają mnóstwo emocji, niekoniecznie pozytywnych, nadrabia brak napięcia w 100%. Muszę jeszcze wspomnieć o świetnym, zaskakującym zakończeniu! Recenzja tutaj.

Tak prezentuje się moje zestawienie pomysłów na książkowe prezenty. Czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie pozycji? Podzielacie moje zdanie? A może w ogóle się z nim nie zgadzacie?
Zainteresowała Was któraś z wymienionych książek?
A może polecacie jeszcze inne pozycje z tych gatunków?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
"KRONIKI JAARU. KSIĘGA LUSTER" ADAM FABER

"KRONIKI JAARU. KSIĘGA LUSTER" ADAM FABER

"Magia jest potężną siłą, która napędza świat."

"Kroniki Jaaru. Księga luster"
Adam Faber
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 14/06/2017
Liczba stron 456


Kate mieszka z ciocią w Londynie i wiedzie spokojne życie typowej nastolatki. Pewnego dnia od właścicielki tajemniczego sklepu dostaje Księgę Luster. 

Od tego czasu życie Kate wywraca się do góry nogami. Dziewczyna trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

          Do tej pory spotkałam się praktycznie z samymi pozytywnymi opiniami na temat tej książki. Na dodatek okładka jest po prostu cudowna, nie można przejść obok niej obojętnie. Na żywo jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, daje słowo :)

          Styl autora bardzo przypadł mi do gustu. Adam Faber pisze w bardzo lekki i przyjemny sposób, dlatego młodzi odbiorcy, w końcu do nich książka jest skierowana, spędzą z nią bardzo miło czas. Przeczytałam książkę w dwa dni, nie mogłam się od niej oderwać. Co prawda nie było w niej niewiadomo jakiego napięcia czy akcji, ale sama historia sprawiła, że czytałam tę pozycję z wielkim zaciekawieniem.

          Adam Faber wykreował świetnych bohaterów. Moje serce skradła Kate, po prostu nie da się jej nie lubić. Od pierwszej strony zaskarbiła sobie moją sympatię. Reszta bohaterów oczywiście również jest ciekawa i bardzo barwna. Dwa światy, mnóstwo magii i wiele magicznych stworzeń sprawia, że świat stworzony przez autora jest nietuzinkowy i niezwykle ciekawy.

          "Kroniki Jaaru" kierowane są do młodych czytelników i jestem niemal pewna, że osoby lubiące fantasy będą z tej pozycji zadowolone. Oczywiście starsi odbiorcy, również będą się dobrze bawić czytając "Kroniki Jaaru". Ja jestem zachwycona tą lekką, niezobowiązująca, ale bardzo wciągającą historią. Na pewno kupię tę książkę mojemu 12-letniemu bratu. Jestem pewna, że jemu również przypadnie do gustu.

          Bardzo się cieszę, że jest kontynuacja "Kronik..". Nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę :)

          Jednego tylko nie potrafię zrozumieć. Dlaczego na okładce napisane jest "Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!". Przecież seria z Harry'm Potter'em jest jedyna w swoim rodzaju. Nic go nie zastąpi, a porównywanie do tej serii jest ryzykowne.
Przede wszystkim są to dwa inne światy i dwie inne historie. Nie wiem czemu miało służyć to porównanie, ale moim zdaniem jest po prostu zbędne.

          Jeśli szukacie prezentu dla dzieci czy młodzieży, które lubią magię to właśnie znaleźliście dla nich prezent. Piękna okładka, świetni bohaterowie i ciekawa fabuła sprawiają, że z tej pozycji będzie zadowolony tak samo 12-latek, jak i osoba dorosła.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

PODSUMOWANIE LISTOPADA

PODSUMOWANIE LISTOPADA

Listopad to chyba mój "rekord". Nie spodziewałam się, że uda mi się tyle przeczytać, chociaż wynik byłby mniejszy gdyby nie świetna akcja Czytaj PL, dzięki której udało mi się wysłuchać dwóch książek.

 1. "Życie pszczół" Maurice Maeterlinch
 2. "Efektor" Thomas Arnold
 3. "T.LOVE. Potrzebuję wczoraj" Magda Patryas
 4. "Dziewczyna bez skóry" Mads Nordbo
 5. "Sekrety piękna" Joanna Cymbalista
 6. "Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk
 7. "Pojutrze. O miastach przyszłości" Paulina Wilk
 8. "Shantaram" Gregory Roberts
 9. "Żniwiarz. Pusta noc" Paulina Hendel
 10. "Sekretne życie drzew" Peter Wohlleben
 11. "Serce z piernika" Magdalena Kordel
 12. "Ostatnie srebrniki" Tadeusz Biedzki
 13. "Złotko" C.J. Skuse
 14. "Masz na imię Camille" Agnieszka Stabro
☆☆ 15. "Efekty uboczne" Michael Palmer

Najlepszymi książkami przeczytanymi w listopadzie bez wątpienia są "Efektor"; "Żniwiarz. Pusta Noc" oraz "Złotko"! Najgorszą książką okazała się "Sekrety piękna".
W tym miesiącu przeczytałam aż dziewięć książek polskich autorów! Co jest dla mnie nowością, bo jeszcze do niedawna bardzo, ale to bardzo rzadko sięgałam po książki polskich autorów.

Na zdjęciu wszystkich książek nie ma, bo dwie to audiobooki a cztery pożyczyłam :)

LISTOPAD W PIGUŁCE:
• 13 książek, co daje 4305 
przeczytanych stron
• 2 audiobooki, co daje łącznie około 47 godzin słuchania,
• 3395 wyświetleń bloga
• najpopularniejsza recenzja 
"Efektor" Thomasa Arnolda


Ile książek przeczytaliście w listopadzie?
Która spodobała Wam się najbardziej?! :)
"PO ZŁEJ STRONIE LUSTRA" K.C. HIDDENSTORN

"PO ZŁEJ STRONIE LUSTRA" K.C. HIDDENSTORN

"Ja jestem tobą, a ty jesteś mną.
Nie możemy istnieć obie, więc jedną z nas pochłonie mrok."

"Po złej stronie lustra"
K.C. Hiddenstorm
Wydawnictwo e-bookowo.pl
Data wydania 20/06/2017
Liczba stron 462
Lisa ma wszystko: piękną urodę, pieniądze i sławę. Jej idealne dotąd życie zmienia się, gdy uległa podejrzanemu wypadkowi na planie filmowym. Po wyjściu ze szpitala, często mdleje i miewa koszmary.. Cienka linia między jawą a snem zaczyna się zacierać, a Lisa zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Co musi zrobić, by jej życie wróciło do normy?

          Byłam pewna, że ta recenzja nie będzie należała do przychylnych. W książce jest kilka rzeczy, które bardzo mnie irytowały. Napiszę najpierw o słabych stronach, a potem przejdę do tych mocnych, bardzo mocnych.

          Strasznie denerwowały mnie "wstawki" w tekście, nie wiem jak to inaczej nazwać. Mnóstwo, mnóstwo nawiasów (a w nawiasach zdania, które spokojnie można byłoby napisać po przecinku). Być może Wam by to nie przeszkadzało (chociaż bez wątpienia zwrócilibyście na to uwagę), jednak gdy na stronie znajdują się trzy takie nawiasy, to robi się to denerwujące. Zastanawiacie się po co ja użyłam wyżej nawiasów (przecież napisałam, że mnie to irytuje..)? Już spieszę z odpowiedzią- żeby Wam zaprezentować o co mniej więcej mi chodzi. 

          Poza tym akcja strasznie mi się dłużyła. Czytałam dosyć długo tę książkę, bo nie umiałam przez nią przebrnąć. Po prostu się nudziłam i po przeczytaniu kilku stron zajmowałam się czymś innym.. do czasu.

          Gdy doszłam do +/- 260 strony wszystko się zmieniło. Nawet nie pamiętam czy pojawiało się dalej tak dużo nawiasów. Tak się wkręciłam, że nie zwracałam już na nie uwagi. Ostatnie 200 stron przeczytałam jednym tchem. Wreszcie coś się zaczęło dziać, wreszcie zrobiło się ciekawie. A zakończenie? Miałam mętlik w głowie. Nie potrafiłam pojąć co się wydarzyło. A gdy przeczytałam epilog to przeżyłam szok i pomyślałam sobie "O ..., CO TU SIĘ POROBIŁO". Chyba nie mogę napisać dokładnie co pomyślałam, ale na pewno się domyślacie :)

          Z jednej strony ubolewam, że akcja nie rozwinęła się szybciej, z drugiej zaś myślę, że autorka w pełni zrekompensowała zarówno te nieszczęsne nawiasy i słaby, w moim odczuciu początek. 

          Główna bohaterka wydawała mi się na początku bardzo wyidealizowana. Zielonooka piękność, na dodatek sławna, bogata aktorka. Ma wszystko czego zapragnie, jednak po bliższym poznaniu, dostrzegłam, że do ideału jej daleko. Całe szczęście! Jest po prostu normalną kobietą. Momentami mnie rozśmieszała, innym razem jej współczułam. Jednak nie jest to bohaterka, którą zapamiętam na długo. 

          Wspomniałam o poczuciu humoru? Niejednokrotnie uśmiechnęłam się czytając tę książkę, niektóre teksty były rozbrajające, co oczywiście traktuję jako plus tej powieści. 

Jeśli lubicie fantasy, to powinniście być zadowoleni z tej pozycji. Pisałam wcześniej, że główna bohaterka, na pewno nie zapadnie w mojej pamięci na długo. Za to fabuła na pewno!
Oczywiście polecam tę książkę, ale nie nastawiajcie się na akcję od pierwszej strony :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję autorce.
JAK MYŚLICIE, CZYTAM PIERWSZA?

JAK MYŚLICIE, CZYTAM PIERWSZA?

Gdy powstał portal CzytamPierwszy.pl, "wybuchła" również fala krytyki pod jego adresem na bookstagramie. Przede wszystkim ludziom nie spodobała się idea portalu- zbieranie punktów (ISBN), by zdobyć książkę oraz system ich zbierania- osoby z większą ilością obserwujących dostają automatycznie więcej punktów. Jednak największym minusem, według wielu blogerów było i z pewnością jest nadal to że zamieszczając recenzję w portalu, dajemy również założycielom nieodpłatną, wyłączną i bezterminową licencję na korzystanie z utworów.
"Prawa autorskie
  1. Użytkownik udziela eRKR nieodpłatnej, wyłącznej i bezterminowej licencji na korzystanie z utworów jego autorstwa powstałych w trakcie i w związku z korzystaniem z serwisu Czytampierwszy.pl (...)"
Co ja o tym myślę? Dla mnie to nic nowego. Umieszczam recenzje na www.lubimyczytac.pl, a w ich regulaminie jest bardzo podobny zapis. Jednak ile osób go przeczytało? Wiele blogerów "z automatu" wstawia tam recenzję i pewnie wielu z nich pomyślało, że zapis w regulaminie CzytamPierwszy.pl jest "wyzyskiem". 
W takim razie co powiedzą na to (regulamin LubimyCzytać):

"4. Udostępniając treści w Serwisie Użytkownik Zarejestrowany:
  1. (...)
  2. wyraża nieodwołalną zgodę na udostępnianie i zamieszczenie przez Administratora powyższych treści bez ich istotnej modyfikacji, oraz wyraża zgodę na konwersję formatu pliku zamieszczonych danych,
  3. oświadcza, że udziela nieodwołalnej Administratorowi bezterminowej i nieodpłatnej licencji na korzystanie, utrwalanie i zwielokrotnianie zamieszczanych przez Użytkownika Zarejestrowanego treści, ich utrwalanie i zwielokrotnianie dowolną techniką, w celach marketingowych, informacyjnych, statystycznych oraz publikacji w (...) mediach (...),
  4. Recenzent, w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zobowiązany jest do napisania i umieszczania oficjalnej recenzji książki w pierwszej kolejności w Serwisie, (...)".
Dlatego ten zapis w regulaminie CzytamPierwszy.pl mnie nie "ruszył". Od lat umieszczam recenzje na lubimyczytac.pl i zdaje sobie sprawę z tego na co się zgodziłam akceptując regulamin. Dlaczego więc ma mi to przeszkadzać w innym portalu?

Co do systemu zbierania punktów.. CzytamPierwszy.pl miał być portalem dla początkujących blogerów, jednak system przyznawania punktów dawał dużo do życzenia. Zdaje sobie sprawę z tego, że osoby mające np. 6000 obserwatorów na instagramie również kiedyś zaczynali i również dużo czasu i energii poświęcają na prowadzenie profilu. Ale osoba mająca 100 obserwacji na instagramie dostałaby tylko 1 ISBN, a wyżej wspomniana 60 ISBN-ów.. Więc każdy zgodzi się z tym, że raczej nie świadczyło to o tym, że portal jest wręcz stworzony dla początkujących. Gdy portal powstał miałam około 500 obserwatorów na instagramie, wtedy zaczęłam również swoje pierwsze współprace z wydawnictwami. Wtedy o wiele łatwiej było mi nawiązać współpracę z wydawnictwem, niż nazbierać ISBN-y potrzebne do "zakupu" książek.
Jednak załoga CzytamPierwszy.pl wysłuchała użytkowników portalu i zmieniła system punktowy na lepszy. Wprowadzili wartość minimalną punktów, a nie maksymalną. Teraz o wiele łatwiej jest zdobyć ISBN-y, co bardzo mnie cieszy i użytkowników portalu z pewnością również. 

Wiele osób wspominało, że może to wywołać "wyścig szczurów". Nie zgodzę się z tym. Jeśli ktoś ma czas i ochotę to może wstawić recenzję nawet na stronach dziesięciu księgarń internetowych, nic mi do tego. Poza tym to, że ktoś nazbiera dużo punktów nie znaczy, że mi ich zabraknie. 

Plusem jest również brak terminów. Niektóre wydawnictwa narzucają terminy, których ja jednak staram się unikać, bo nie chcę czytać na czas. W CzytamPierwszy.pl nie mamy żadnego określonego czasu na zamieszczenie recenzji. Jeśli nie będziemy zamieszczać recenzji, to po prostu nie będziemy mieli punktów na nowe książki :)

Dzięki portalowi możemy zdobyć książki od wydawnictw, które są dla nas póki co "nieosiągalne". Z Wydawnictwem SQN niestety nie udało mi się nawiązać współpracy, jednak mimo to mam dostęp do wszystkich ich nowości.

Plusem portalu jest również promocja, która pojawia się w każdy poniedziałek. Wtedy wersja finalna przecenionej książki kosztuje tylko 50 ISBN. Ja jestem bardzo zadowolona z CzytamPierwszy.pl i będę z niego chętnie korzystała, zwłaszcza, że ciągle jest ulepszany. Tak naprawdę nigdy wszystkim nie dogodzimy, dlatego ważne jest żeby wszędzie szukać przede wszystkim plusów. 

Starałam się nie udzielać na temat portalu do póki nie przekonam się na własnej skórze co w trawie piszczy. Myślę, że wypróbowałam portal na tyle, by z czystym sumieniem polecić Wam jego wypróbowanie :)

Korzystacie z CzytamPierwszy?
Jesteście zadowoleni? A może coś byście zmienili?
Dajcie znać w komentarzach :)
"EFEKTY UBOCZNE" MICHAEL PALMER

"EFEKTY UBOCZNE" MICHAEL PALMER

"-(...) człowiek budzi się rano, ubiera, wychodzi z domu, by podjąć kolejną próbę w bitwie, jaką jest życie. Zależy mu tylko na tym, by się rozwijać i złapać po drodze odrobinę spokoju i zadowolenia. (...) Robimy to co dzień i co dzień uważamy, że wszyscy inni postępują dokładnie tak samo.. próbują złapać odrobinę szczęścia. Wydaje się to jak najbardziej logiczne.
-(...) To, co wydaje się sensowne, rzadko się pokrywa z rzeczywistością. Danie, które opisałaś, byłoby bardzo smaczne, brak mu jednak sosu realności... chciwości, zawiści, dwulicowości, niepewności... nie wspominając o odwiecznym, dobry, zawsze gotowym do akcji szaleństwie. Nieważne, kim jesteś, nieważne, jak bardzo starasz się o swój ogródek, nieważne, jak bardzo próbujesz być grzeczna wobec bliźnich... zawsze pojawi się ktoś, kto będzie próbował podstawić ci nogę."

Efekty uboczne
Michael Palmer
Wydawnictwo Replika
Data wydania 26/09/2017
Liczba stron 384

Kate Bennet, doświadczona patolog, prowadzi szczęśliwe życie. Ma świetną pracę, kochającego męża, jednak to wszystko może się zmienić.. Jej życie wywraca się do góry nogami- dwie pacjentki umierają z powodu tajemniczej choroby, na którą zapada również jej przyjaciółka. Kate nie spocznie do póki nie pozna prawdy, co może być niebezpieczne. Jej małżeństwo, kariera, zdrowie psychiczne oraz życie zawisną na włosku...

          Uwielbiam thrillery medyczne, "Efekty uboczne" to druga książka Palmera jaką przeczytałam ale z pewnością nie ostatnia. Co prawda "Trauma" według mnie była lepsza, ale to nie oznacza, że ta książka nie jest godna polecenia. "Efekty uboczne" to świetnie skonstruowany thriller. Odważna, mądra i twardo stąpająca po ziemi bohaterka, świetna intryga, dużo zagadnień medycznych, które wyjaśnione są w przystępny sposób i lekki styl autora, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie.

"(...) prawdziwy seksapil nie polega na tym, co mężczyzna może zrobić Z nią, ale DLA niej."

          Czego w takim razie mi tu brakowało? Napięcia, i zaskakujących, nagłych zwrotów akcji. Chociaż napięcie było, ale dopiero pod koniec książki. Prolog, tak naprawdę dużo zdradza, dzięki czemu jestem niemal pewna, że większość czytelników będzie w stanie przewidzieć niektóre wydarzenia, a być może również zakończenie tej historii.

"Nigdy nie podnoś lewej nogi, dopóki prawa nie stoi pewnie."

          Ta pozycja bardzo dobrze ukazuje jak bezwzględni i bezduszni mogą być ludzie, gdy czegoś bardzo pragną, oraz gdy (dosłownie!) idą po trupach do celu... Zwłaszcza, gdy mają mnóstwo pieniędzy i mogą zapewnić sobie wszystko i.. wszystkich. Mając pieniądze, praktycznie bez wysiłku można zniszczyć komuś życie, by tylko dopiąć swego. Smutne.. ale niestety bardzo prawdziwe.

          Podsumowując, jeśli chcecie przeczytać świetny thriller medyczny, z ciekawą fabułą to bez wątpienia będziecie zadowoleni. Jednak, nie nastawiajcie się na niewyobrażalne napięcie. Swoją drogą.. czy wszystkie książki muszą takie być? Według mnie nie.. Gdyby tak było, to przy takiej ilości książek jakie czytam, szybko padłoby mi serce 😂

"(...) najtrudniejszą rzeczą w miłości to pozwalać kochanej osobie na to, by mogła sama decydować o tym, co jest dla niej najlepsze."

Za egzemplarz serdeczne dziękuję Wydawnictwu Replika.

NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #2

NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #2

Czas na kolejne podsumowanie nauki języka niemieckiego z SuperMemo. Minęły już cztery tygodnie, tylko nie bardzo wiem kiedy.. 😂 Czas mi bardzo szybko ucieka, dodatkowo przygotowania do Świąt coraz bardziej mnie pochłaniają. Jednak nauki nie zamierzam odpuścić.

W zeszłym tygodniu dostałam jeszcze jeden kurs a dokładnie Gramatyka. Kein Problem!. Napiszę Wam kilka słów o tym kursie a później przejdę do podsumowania nauki.

Ten kurs powstał w oparciu o komentarze, objaśnienia i ćwiczenia z kursu Niemiecki. Kein Problem!, który obejmuje poziomy A1 do C1. Kurs prezentuje szereg kluczowych zagadnień z zakresu gramatyki niemieckiej. Jednocześnie liczne ćwiczenia o zróżnicowanym poziomie trudności dają uczącemu się okazję do sprawdzenia nowo nabytej wiedzy w praktyce.
Z kursem Gramatyka. Kein Problem:
  • dowiesz się między innymi, czym są i jak się stosuje rodzajniki,
  • nauczysz się, jak w języku niemieckim odmieniać rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki,
  • zaprzyjaźnisz się z różnymi rodzajami zaimków,
  • zrozumiesz niemiecką specyfikę czasowników modalnych i to, jak wpływają na inne elementy zdania, w którym się znajdują,
  • odnajdziesz drogę w labiryncie czasów gramatycznych,
  • opanujesz tajniki strony biernej i mowy zależnej,
  • nauczysz się najczęściej używanych czasowników nieregularnych,
  • i wiele innych.
Co prawda mam kurs Niemiecki. Kein Problem!, więc ucząc się z kursem Gramatyka. Kein Problem! powtarzam to co się do tej pory nauczyłam. Jednak dla mnie to wielki plus, bo utrwalam sobie wiedzę. Dodatkowo ten kurs zawiera bardzo dużo ćwiczeń, dzięki czemu na bieżąco możemy sprawdzić czy przyswoiliśmy dane zagadnienie.

Ten kurs ma w sobie wszystko, zaczynając od gramatyki a na słownictwie kończąc. Jak pisałam wcześniej, kiedyś ten kurs przerabiałam. Dalej widzę po nim najmniejsze efekty, ale to dlatego, że wszystko co dotychczas w nim występuje mam już przerobione i przyswojone. Przerabiam go, by powtórzyć sobie rzeczy, które już znam, przygotowując się jednocześnie do poznania nowych.

Ten kurs nie przestaje mnie zadziwiać! Jeśli zależy Ci na szybkim przyswojeniu jak największej ilości słówek to ten kurs sprawdzi się świetnie! Mój zasób słów się bardzo powiększył, oczywiście nauka niektórych słówek idzie mi bardzo opornie, ale nie jest to z pewnością wina kursu.

Czytając niemieckie gazety, czy słuchając radio, wyłapuję dużo słówek, których dotychczas się nauczyłam, jednak ciężko mi jest "skleić" poprawnie wiele zdań. Mam nadzieję, że z biegiem czasu to się zmieni.
Kolejną zaletą kursów jest możliwość dodawania notatek. W notatce możesz dodać np. grafikę z własnym skojarzeniem danego słówka. "Pod ręką" również jest słownik. Wystarczy, że wybierzemy opcję "SŁOWNIK" i otwiera nam się okienko ze słownikiem SuperMemo lub Tłumacza Google.
Kursy można dopasować według swoich upodobań. Można ustawić sobie np. ilość nowych kart na dzień, w kursie Extremes Deutsch można również wyłączyć/ włączyć sobie definicję danego słówka po niemiecku i zdecydować czy chcemy by była ona czytana przez lektora. Tak naprawdę ciągle uczę się obsługi tego programu i odnoszę wrażenie, że nie poznałam jego pełnych możliwości :)
Na początku przeszkadzało mi, że podręczniki są czarno- białe, ale znalazłam na to sposób. Kupiłam piękne pastelowe zakreślacze i poszczególne zagadnienia- słownictwo, dialogi itd zaznaczałam innymi kolorami. Więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

Muszę się przyznać do małego oszukiwania. Kilka razy nie zrobiłam wszystkich zaplanowanych nowych kart na dany dzień. Po prostu nie miałam kiedy. Lenka czasami pochłania dużo mojego czasu. Jednak staram się nie zaniedbywać powtórek. Bo jeśli w jeden dzień nie zrobię powtórek, to następnego będę musiała zrobić nowe plus zaległe z poprzedniego dnia. 

Extremes Deutsch (poziom podstawowy) dotychczas przerobiłam 12,1%, co daje jeszcze 188 dni do zakończenia tego poziomu. 
Niemiecki. Kein Problem! (poziom podstawowy) dotychczas przerobiłam 21,7%, co daje jeszcze 72 dni do zakończenia tego poziomu. 
Gramatyka. Kein Problem! dotychczas przerobiłam 1,2%, co daje jeszcze 253 dni do zakończenia tego kursu. 

Powyższe kursy wam podlinkowałam. Jeśli klikniecie w nazwę kursu to od razu przekieruje was na stronę SuperMemo, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej na temat powyższych kursów. 
Tutaj macie link do całej oferty SuperMemo, w której znajdziecie również inne języki, między innymi angielski, chiński czy hiszpański. Więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Za dwa tygodnie na blogu pojawi się kolejne podsumowanie nauki z SuperMemo.


Za kursy językowe serdecznie dziękuję SuperMemo.
GRA "DUŻE I WŁOCHATE"  JOSEP M. ALLUé

GRA "DUŻE I WŁOCHATE" JOSEP M. ALLUé

Dzisiaj przychodzę do Was z inną recenzją. Mianowicie recenzją gry. Na blogu pojawi się więcej tego typu postów i mam nadzieję, że przypadną Wam one do gustu. Może znajdziecie pomysł na prezent urodzinowy bądź gwiazdkowy?

DUŻE I WŁOCHATE
Wydawnictwo Trefl
Autor Josep M. Allué
Czas gry  ok. 30min
Wiek +8 
Liczba graczy 4-8

"Duże i włochate" to gra imprezowa, w której możemy puścić wodze fantazji. Każdy z graczy może wykazać się niezwykłą pomysłowością.
Włochate i obrzydliwe? Niebezpieczne i ciężkie? Dziwaczne i tchórzliwe? Skojarzeń jest masa, jednak w tej grze liczy się oryginalność i pomysłowość.

CEL GRY
Gra polega na wymyślaniu najtrafniejszych skojarzeń do dwóch haseł wybranych w danej turze.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA
102 karty z przymiotnikami
8 kart graczy
1 żeton sędziego
8 żetonów graczy
1 klepsydra

ROZGRYWKA
1. Każdy z graczy wybiera kartę gracza oraz żeton w tym samym kolorze.
2. Karty z przymiotnikami trzeba ułożyć w stos na środku.
3. W każdej turze kolejni gracze wcielają się w rolę sędziego, przejmując żeton sędziego. W pierwszej turze sędzią zostaje osoba najstarsza.
4. Sędzia wybiera 3 karty z przymiotnikami ze stosu, zapoznaje się z nimi i umieszcza je na środku stołu.
5. Sędzia decyduje, które karty pozostaną w grze.
6. Gracze muszą wymyślić skojarzenia do przymiotników wybranych przez sędziego. Czas na udzielenie odpowiedzi to 60 sekund, które odmierza dołączona klepsydra.
7. Po wymyśleniu odpowiedzi gracze umieszczają swoje żetony na odwróconej karcie. Ostatni gracz nie może udzielać odpowiedzi w danej turze, zamiast tego zbiera żetony wszystkich graczy i w tej rundzie zostaje zgadującym.
8. Gracze podają swoje odpowiedzi- poza zgadującym.
9. Po wysłuchaniu wszystkich odpowiedzi zgadujący w tajemnicy typuje jaką odpowiedź wybierze sędzia (wybiera żeton danego gracza).
10. Sędzie ogłasza jaka odpowiedź jego zdaniem jest najlepsza. Wybrany gracz otrzymuje dwie odkryte karty.
11. Zgadujący odkrywa żeton gracza, który według niego miał zostać wybrany przez sędziego. Jeśli miał rację- zdobywa zakrytą kartę, jednak jeśli się pomyli traci jedną kartę (oczywiście jeśli jakąkolwiek ma)

Istnieje również wariant bez sędziego. W takim wypadku gracz, który w danej turze jest sędzią, dobiera trzy karty i wybiera spośród nich dwie, które będą wykorzystane w danej rundzie. Po podaniu odpowiedzi gracze odliczają do trzech i w tym samym czasie wskazują osobę, której odpowiedź ich zdaniem była najlepsza. W przypadku remisu gracze dostają po jednej karcie. Zgadujący również otrzymuje kartę jeśli wytypuje prawidłowo wybraną odpowiedź.

ZAKOŃCZENIE ROZGRYWKI
Wgrywa osoba, która zgromadzi najwięcej kart.

Zasady są proste. W instrukcji napisane jest również, że można dyskutować na temat udzielonych odpowiedzi. My to pominęliśmy. Jeśli nie zgadzaliśmy się z jakimś skojarzeniem, wtedy dana osoba musiała wytłumaczyć skąd takie skojarzenie.
W tę grę mogą również grać dzieci, jednak dorośli będą wtedy musieli wyeliminować "kłopotliwe" przymiotniki typu "seksowne". Według mnie minusem jest to, że o ilości zdobytych przez graczy kart decyduje sędzia, bądź w wariancie bez sędzi wszyscy gracze. Chociaż przyznam szczerze, że nie mam pomysłu w jaki sposób można byłoby to zmienić.

PLUSY
+ niska cena
+ proste zasady
+ możliwość grania w większym gronie
+ szybka rozgrywka
+ małe pudełko

MINUSY
- o wyniku danej tury decyduje jeden z graczy

"Duże i włochate" świetnie sprawdzi się na imprezach i luźnych spotkaniach ze znajomymi. Oczywiście, pod warunkiem, że grające w nią osoby mają podobne poczucie humoru.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Trefl.


Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger